#49 Recenzja ''Dary Anioła: Miasto Popiołów"- Cassandra Clare.

Hej kochani.

Dziś ma dla Was recenzję książki, z której przeczytaniem zwlekałam bardzo długo po szokującym dla mnie fakcie z pierwszej części. Jednak w końcu się przemogłam i oto jest recenzja.


''Dary Anioła: Miasto Popiołów"- Cassandra Clare.


''Skoro nie możesz powiedzieć prawdy ludziom, na których najbardziej ci zależy, w rezultacie samego siebie też oszukujesz."



Tytuł oryginału: City of Ashes
Data wydania: 28 sierpnia 2013
Liczba stron: 528
Tłumaczenie: Anna Reszka
Cykl: Dary Anioła (tom 2) | Seria: Ze Świata Nocnych Łowców
Wydawnictwo: Mag


Opis książki:

Clary Fray chciałaby, żeby jej życie znowu stało się normalne. Ale czy cokolwiek może takie być, skoro dziewczyna jest Nocnym Łowcą, zabijającym demony, jej matka została magicznie wprowadzona w stan śpiączki, a ona sama nagle zaczyna widzieć mieszkańców Podziemnego Świata – wilkołaki, wampiry, wróżki...

 Pierwsze wrażenie:

Po skończonym pierwszym tomie długo zwlekałam z drugim. Jednak w końcu zebrałam się i przeczytałam drugi tom i strasznie się z tego ciesze. Książka jest naprawdę super. Jest ciągłość akcji i bardzo dużo się dzieje. Nawet nie spostrzegłam, kiedy skończyłam książkę. Clare piszę bardzo lekko, szybko się czyta i jest kilka zaskakujących zwrotów akcji. Akcja książki bardzo wciąga, więcej się dzieje niż w pierwszej części. Niektóre wątki są bardziej rozwinięte. Jednak pozostaje wiele znaków zapytania i mam nadzieję, że będą rozwiązane w następnych tomach. Jedynym minusem jest to, że miałam wrażenie jakby autorka, chciała na siłę wszystkich zrobić nieśmiertelnymi.



"- Powiedz Isabelle, że nie.
- Ale ona uważa, że to dobry pomysł - zaprotestował Alec.
- Więc powiedz jej nie dwa razy."

Bohaterowie:


Clary lubiłam od samego początku. Nie raz jest zbyt gwałtowna i porywcza, ale bardzo ją lubie i podziwiam za siłę, jaką ma w sobie. Oczywiście Jace to moja ulubiona postać i kocham go całym moim serduszkiem. Lubię właśnie to, że jest dla wszystkich taki arogancki, ale dla najbliższych zrobiłby wszystko. W tej części bardziej zaczęłam lubić Aleca. Stał się dużo milszy dla Clary, dużo im pomagał. Simon strasznie działał mi na nerwy. Bardzo chciałam, żeby umarł, niestety tak się nie stało. Izzy była po prostu sobą i za to ją uwielbiam.



"– Co robisz? – zapytał Alec, klękając przy migotliwej ścianie więzienia.
(...)
– A tak, przyszło mi do głowy, że poleżę sobie na podłodze i trochę powije się z bólu – odburknął. – To mnie relaksuje.
– Naprawdę? A... jesteś sarkastyczny"

Zakończenie:

Nie powiem zakończenie mnie, zaskoczyło, chociaż nie było jakieś spektakularne. Szczerze to miałam przeczucie, że właśnie tak się skończy. Jak dla mnie nie jest to takie zakończenie, po którym od razu muszę sięgnąć po następną część. Mogę odczekać swoje i spokojnie sięgnąć po kolejny tom. Jednak jeden wątek nie daje mi pokoju i przez to jak najszybciej chce się dowiedzieć, jak się to rozwiąże. :D



''Ale właśnie o to chodzi. Kiedy kochasz nie masz wyboru."

Podsumowując:

Książkę polecam wszystkim. Jest naprawdę dobra i wciągająca. Zdecydowanie nie ma syndromu drugiego tomu.

Moja ocena: 8/10



Piszcie czy czytaliście tę serię i co o niej sądzicie :)

Buziaczki
Agaa.

Strona na FB.


Instagram.


Lubimy Czytać




#48 Recenzja ''Rywalki" - Kiera Cass.

Witajcie kochani.

Dziś przygotowałam dla Was recenzję książki, do której zabierałam się jak pies do jeża. Czytałam i słyszałam wiele różnych recenzji, ale postanowiłam sama wyrobić sobie zdanie na temat tej książki. I powiem Wam, że wypadła ona bardzo dobrze.


''Rywalki" - Kiera Cass.


''Czasami, aby coś ukryć, najlepiej robić to na oczach wszystkich."


Tytuł oryginału: Selection
Data wydania: 5 lutego 2014
Liczba stron: 336
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
Cykl: Selekcja (tom 1)
Wydawnictwo: Jaguar

Opis książki:
Dla trzydziestu pięciu dziewcząt Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki nim mają szansę uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata, w którym panują kastowe podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełniane ich życzenia. Z miejsca, gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów. Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia Maxona.
Każda dziewczyna marzy o tym, by zostać Wybraną. Każda poza Americą Singer.
Dla Ameriki Eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem – jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko tylko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której wcale nie pragnie.
Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, America zaczyna zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę opuścić pałac. Być może życie o jakim marzyła wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić…



"Ty sobie nie dajesz rady z płaczącymi kobietami, a ja nie radzę ze spacerami u boku księcia."

Pierwsze wrażenie:

Słyszałam wiele recenzji na temat "Rywalek" i były one bardzo różne. Gdy kupiłam książkę, chciałam ją przeczytać, ale nie było to moim must read. Po prostu sama chciałam wyrobić sobie zdanie na temat tej pozycji, ale szło mi to bardzo opornie. Jednak gdy już zaczęłam ją czytać i nie mogłam się oderwać. Książkę skończyłam w niecałe 3 dni. Pierwsze trzy rozdziały odrobinę mnie nudziły, ale wiadomo, autorka chciała wprowadzić nas w swój świat. Później akcja nabiera tępa i nie sposób się oderwać. Wszystko dzieje się bardzo szybko. America poznaje Maxona, który nie jest taki, jak jej się wydawało. Lecz czy może go pokochać, gdy nadal nie wyleczyła złamanego serca? Jednak życie w pałacu nie jest takie bajkowe, jak się wszystkim wydaje. Mimo kilku strasznych rzeczy, które się tam dzieją, chciałabym mieszkać w pałacu. Jest to świat nie tylko pięknych sukienek, ale pełen tajemnic. W książce jest kilka zwrotów akcji, co bardzo mnie zaskoczyło. Styl autorki jest lekki i przyjemny, szybko się czyta.



''Jeśli twoje życie naprawdę stanęło na głowie, to znaczy, że ona musi gdzieś tu być. Prawdziwa miłość zwykle jest okropnie niewygodna."

Bohaterowie:

America jest piękną dziewczyną. Ma bardzo dobre serce, ale jest też bardzo porywcza. Jest też bardzo dojrzała jak na swój wiek, myśli poważnie o swojej przyszłości, mimo że zdaje sobie sprawę, w jakiej jest sytuacji. Bardzo polubiłam Ami i, mimo że nieraz mnie irytowało jej zachowanie, to doskonale ją rozumiałam i podziwiałam.

Oczywiście moje serce skradł Maxom. Był naprawdę kochany nie tylko dla Ami, ale też dla wszystkich dziewczyn. Nie zachowywał się jak wyniosły książę, tylko był po prostu sobą.

Standardowo znienawidziłam Aspena. Nie podobało mi się jak, potraktował Americe, a później pojawił się w najmniej odpowiednim momencie.

Wszystkie dziewczyny są dobrze opisane. Oczywiście kilka z nich wybija się na pierwszy plan. W niektórych widać rywalizacje, jednak większość przyjaźni się ze sobą.

''Pierwsza miłość zostaje z tobą na całe życie."

Zakończenie.

Zakończenie było do przewidzenia, choć tom nie kończy się, tak jakbym chciała. Jest dużo niezakończonych wątków, które wyjaśnią się w kolejnych częściach, co powoduje, że od razu chce się sięgnąć po nie. Nie mogę doczekać, kiedy wezmę się za ''Elitę". Jedyne, do czego mogę się przyczepić to, że książka mogłaby być dłuższa i spokojnie zakończyć się na jednym czy dwóch tomach. Mimo to bardzo chce przeczytać wszystkie części.



"Dotyk jego warg sprawił, że się uśmiechnęłam, a ten uśmiech pozostał ze mną na długo."

Podsumowując:

Jest to bardzo fajna historia o wyborach pomiędzy tym, co słuszne a tym, co podpowiada serce. Jest tam trójkąt miłosny, który nadaje charakter całej powieści. Książka jest naprawdę lekka i wciągająca, a postacie bardzo dobrze napisane. Mimo mojej oceny polecam ją z czystym sercem. Oceniłam ją tak, ponieważ nie ma tu niczego specjalnego czegoś takiego, co zapamięta się na długo, ale mimo to książka bardzo wciąga. Jest idealną odskocznią.

Moja ocena: 7/10 


Piszcie czy czytaliście już książkę, albo czy macie ją w planach. :)

Buziaczki
Agaa

Strona na FB.


Instagram.


Lubimy Czytać


#47 Recenzja "DOLINA MGIEŁ. Cz I. „Droga Wojownika”-R. D. Carpenter.

Hej kochani.

Dziś mam dla Was recenzję książki, którą mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Psychoskok.

"DOLINA MGIEŁ. Cz I. „Droga Wojownika”-R. D. Carpenter.

"Jeszcze nie zdawał sobie sprawy z odpowiedzialności, która wkrótce wypełni jego życie. Było to jak najbardziej naturalne, w końcu był dzieckiem, którego wyobraźnia została pobudzona dziwnym zjawiskiem, którego sam był częścią. Nie pamiętał już o strzygach. Jedyne co teraz wypełniało jego umysł to kolorowe myśli spowodowane szamańskim wywarem. To one miały chłopcu pozwolić na spokojne przejście przez doznania, jakie niespodziewanie przyniósł mu ten dzień."



Data wydania: 21 czerwca 2017
Liczba stron: 433
Wydawnictwo: Psychoskok

Opis książki: 

Droga Wojownika" to swoista podróż przez życie, zakamarki osobowości, decyzje, wybory, to wszystko, co znajduje się w każdym człowieku. To wszystko zostało skrzętnie wplecione w losy postaci - do szpiku kości przesiąkniętych mistycyzmem.
Jak przystało na ten rodzaj gatunku, jest to rodzaj bajki, przez którą prowadzi nas kilkunastoletni wojownik obdarzony zdolnościami, o których każdy mógłby jedynie pomarzyć.

Bohaterowie tej powieści poddawani są ciągłym próbom walcząc z bestiami, strzygami, nieziemskimi dziwadłami oraz ze swoimi słabościami. Błąkając się po mrocznych labiryntach z kości, magicznych lasach i podwodnych krainach uczą się przyjaźni, zrozumienia i tolerancji. Podążając wraz z nimi stopniowo ukazuje się nam główne przesłanie, po którym docieramy do sensu życia.


"Ta inteligentna broń związana była z jego właścicielem szczególnym rodzajem żywej więzi. Potrafiła ona określać poziom jego umiejętności walki w stosunku do zagrożenia. Ponadto wraz z kolejnymi potyczkami oraz codziennym doskonaleniem tej sztuki halabarda „czuła” coraz lepiej swojego właściciela."


Pierwsze wrażenie:

Książka wydawała mi sie taka trochę oklepana i w podobnym tonie co wszystkie książki fanatyczne. Jednak taka nie była. To bardzo dobra książka, w której jest pełno malowniczych opisów, które sprawiają, że możemy się poczuć jak w baśni.Czyta się je bardzo przyjemnie, bo pobudzają wyobraźnię. Łatwo jest nam przenieść się do wykreowanej przez autora rzeczywistości. Świata wybrańców, których obdarowano niezwykłymi zdolnościami. Jest w niej pełno zwrotów akcji. Autor ciągle nas czymś zaskakuje. Przełamuje bariery spokoju w Tariadii niebezpiecznymi zakątkami Dębowego Lasu czy Labiryntu Kości.


Bohaterowie:

Kilkunastoletni wojownik o imieniu Kage rozpoczyna swoją dorosłą podróż. Wszystko, co spotyka go po drodze, kształtuje jego charakter. Pokazuje mu, że zło kryje się w każdym z nas, a maska za którą kryje się twarz z czasem odsłania prawdziwe oblicze ludzi. Bohaterowie są bardzo dobrze napisani i bardzo barwni.



"Każdy trening okupiony był litrami potu i niemałym zmęczeniem, ale wiedział, że tylko tak może osiągnąć poziom umiejętności godny wojownika Doliny Mgieł. Trenował w myśl zasady: jaki trening taki wojownik. Nigdy nawet nie pomyślał, że może sobie odpuścić ćwiczenie albo wykonać je niedbale. Od tego jak był wytrenowany zależało jego życie i w tym przeświadczeniu cały czas pozostawał. Dodatkowo każde ćwiczenie kończył wywołaniem tarczy, aby w sposób natychmiastowy móc z niej skorzystać."


Zakończenie:

Po przeczytaniu tej książki ledwo jestem w stanie sklecić cokolwiek. Ona odebrała mi głos. Tak mnie zaskoczyła, że siedzę nad tą klawiaturą i nie wiem, co napisać by oddać jej wszystkie zalety. Opisy są świetne! Bohaterowie, fabuła i klimat też.


 Podsumowując: 

Polecam tą książkę każdemu. Jest naprawdę świetna i bardzo baśniowa. Pobudza wyobraźnię. Myślę, że cytaty przybliżą Wam piękno tej książki.

Moja ocena: 8/10


Dziś troszkę krótsza recenzja, ale gdy to pisała miała wrażenie, że ciągle coś spoleruję więc ograniczyłam się bardzo w tej recenzji. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. :)


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.



Piszcie czy czytaliście książkę albo czy macie zamiar.

Buziaczki.
Agaa

Strona na FB.


Instagram.


Lubimy Czytać




#46 PRZEDPREMIEROWO Recenzja "Milion odsłon Tash"- Kathryn Ormsbee

Hej kochani.

Dziś przygotowałam dla Was przedpremierową recenzję książki utrzymaną w klimacie "Fan Girl" i "Girl Online".

 "Milion odsłon Tash"- Kathryn Ormsbee


"Jeśli chcesz szansy na szczęście, trwaj. Tak, życie potrafi dokopać, ale dopóki żyjesz, masz szansę na szczęście."


Tytuł oryginału: Tash Hearts Tolstoy
Data wydania: 16 sierpnia 2017
Liczba stron: 350 
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte


Opis książki:
Natasha, zwana Tash, to prawdziwa fangirl. Uwielbia czytać, a jej ukochany pisarz to Lew Tołstoj. Jej pokój wypełniają cytaty z jego książek i plakaty.

Jest też vlogerką. Na jednym ze swoich kanałów na podstawie „Anny Kareniny” Tołstoja tworzy wraz z paczką przyjaciół serial internetowy „Nieszczęśliwe rodziny”.

Pewnego dnia Tash nie może uwierzyć własnym oczom: liczba subskrybentów jej kanału na YouTubie rośnie w błyskawicznym tempie. I zaczyna się: GIF-y, fanarty, szaleństwo na Twitterze, ciągły przyrost followersów… Pisze do niej nawet Thom Causer, jeden z najseksowniejszych youtuberów, prosząc o numer telefonu, bo chce ją lepiej poznać. Nominacja do najważniejszej nagrody vlogerów staje się dla niej ukoronowaniem ciężkiej pracy.

Jednak wraz z rosnącą liczbą odsłon swojego kanału dziewczyna poznaje też samą siebie. Czy znajdzie odwagę na miłość w realu? Czy razem z przyjaciółmi udźwignie ciężar sławy?



Pierwsze Wrażenie:

Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że będzie to książka dokładnie taka jak wszystkie książki z kategorii Young Adult. Myślałam, że będzie to kolejna historia miłosna z vlogiem w tle. Jednak bardzo się pomyliłam. Milion odsłon Tash to naprawdę bardzo dobra książka o urokach prowadzenia bloga, kanału na YouTube, czyli ogólnych aspektach udzielania się w internecie. Każdy z nas kto prowadzi bloga bądź kanał lub po prostu instagram wie jak trudno, jest się przebić, stać się popularnym. Tash i jej przyjaciele z dnia na dzień tego doświadczają. Ich kariera nabiera tępa i idzie w kierunku sławy bardzo szybko. Nominacja do Złotych Tub jest tylko ukoronowaniem całej pracy, jaka była włożona, by wyprodukować „Nieszczęśliwe rodziny". Gdy już znajdujemy się na szczycie naszej kariery, spotykamy się z aprobatą fanów, ale także z hejtem. I właśnie o tym jest ta książka. O problemach, ale i pozytywnych rzeczach związanych z byciem popularnym. Do tego wkrada się także wątek niedostrzeganej miłości oraz osobistych tragedii poszczególnych bohaterów. Ale nie chcę się tu rozgadywać, żeby nic Wam tu nie spojlerować.



"Nie należy bać się zmian, ponieważ zmiany przypominają ci, że żyjesz, że w twoim życiu coś się dzieje."

Bohaterowie: 

Od razu polubiłam Tash, Jak na swój wiek jest bardzo dojrzała, zaradna i dobrze wie, czego chce. Ma sporo tajemnic, które nie koniecznie powinny wychodzić na światło dzienne, ale Tash chcąc być szczera z samą sobą, otwarcie mówi o tym innym. Może, nie zawsze tego chce, ale wie, że ukrywanie swoich tajemnic nie jest dobre dla niej i innych. Jest także bardzo ambitna i zdeterminowana do osiągnięcia wyznaczonych swoich celów. Tash jest naprawdę charyzmatyczna i świetnie napisana.
Reszta bohaterów także jest bardzo barwna, ale to Tash wyróżnia się na tle swoich rówieśników. To ona przejmuje całą książkę, ale autorka nie robi tego nachalnie. Wszytko, współgra ze sobą idealnie.




Zakończenie:

Zakończenie było ciekawe, ale nie było wielkim wow. Liczyłam odrobinę na coś innego, ale było godnym uwieńczeniem całej powieści.



''Ludzie w dzisiejszych czasach uwielbiają snuć wizje nadchodzącej apokalipsy i rozważać różne wersje naszego ostatecznego kresu: wojna nuklearna, epidemia zombie czy inwazja z kosmosu. Ja jednak sądzę, że nasz koniec nastąpi pewnego całkiem zwyczajnego dnia, kiedy wszyscy przestaną się zastanawiać nad tym, dlaczego osoby w ich otoczeniu zachowują się tak, a nie inaczej, kiedy wszyscy pozamykają się w swoich czterech ścianach i zgniją w samotności."

Podsumowując:

Książkę polecam każdemu. Jest to miła książką, szybko się czyta, a styl autorki jest lekki. Jest to idealna książka na zakończenie wakacji. Polecam ją wszystkim z czystym serduszkiem.

Moja ocena: 8/10



Za zdjęcia oraz możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Otwartemu.



Piszcie jak podoba Wam się książka i czy macie w planach ją przeczytać :)

Dziś jest także dzień miłośników książek więc z tej okazji życzę Wam wszystkim jak najwięcej przeczytanych książek :)

Buziaczki
Agaa

Strona na FB.


Instagram.


Lubimy Czytać




#45 Recenzja "Dunkierka"

Cześć kochani.

Dziś mam dla Was wyczekiwana recenzję najnowszego filmu Christophera Nolana.

"Dunkierka"

Opis filmu:
Alianccy żołnierze z Belgii, Wielkiej Brytanii, Kanady oraz Francji zostają otoczeni przez niemiecką armię i ewakuowani podczas najbardziej zaciekłej bitwy II Wojny Światowej.

Zwiastun:


Pierwsze wrażenie:

400 000 tysięcy żołnierzy jest uwięzionych na plaży właśnie w Dunkierce. Trwa wojna, wojska nieprzyjaciół są coraz bliżej, a żołnierze czekający na statki, którymi będą mogli wrócić do domu, nie mają czym się bronić. Film zmontowany jest na zasadzie trzech linii czasowych, które się ze sobą przeplatają. Ja na samym początku nie bardzo to ogarniałam, ale później wszystko się ze sobą komponuje i cały film nabiera sensu. Pierwsza płaszczyzna czasu jest na plaży gdzie bohaterowie, mają tydzień do godziny zero, druga płaszczyzna to bohaterowie, którzy na dzień przed mają coś zrobić i trzecia to godzina przed tą godziną zero. Jest to naprawdę fajne, bo można poznać bohaterów z różnych perspektyw, każdy ma inne zadanie i każdy jest tam z innego powodu. W filmie jest naprawdę mało dialogów, dzięki czemu lepiej, ogląda się film, można lepiej wczuć się w klimat, można poczuć się bohaterem filmu. Nie chcę się tu zagłębiać w postacie, bo nie chce nic spojlerować, ale powiem Wam, że aktorzy są świetnie dobrani i zagrali. Szczerze Wam powiem, że poszłam tam tylko dla Harry’ego Stylesa, ale film wywarł na mnie ogromne wrażenie, a sam Harry zagrał naprawdę bardzo dobrze. Film oglądało mi się bardzo dobrze, nieraz miałam problem, żeby odróżnić efekty komputerowe od tych prawdziwych zdjęć. Polecam wszystkim z całego serduszka.




Podsumowując: 

Film jest bardzo dobrze zrobiony, polecam każdemu, kto, lubi filmy wojenne, bo można świetnie wczuć się w klimat filmu. Jedyne, do czego mogę się przyczepić to trochę rozwleczone zakończenie. Jak dla mnie mogłoby zakończyć się odrobinę wcześniej, a film i tak byłby świetny.

Moja ocena: 9/10 


Piszcie co sądzicie o filmie i czy już na nim byliście :) 

Uściski
Agaa.

Strona na FB.


Instagram.


Lubimy Czytać




Podsumowanie lipca.

Witajcie kochani.

Połowa wakacji już za nami więc czas na podsumowanie lipca. :)


Kupione książki:
1. "Rywalki" - Kiera Cass.
2. " Dary Anioła- Miasto Popiołów"- Cassandra Clare.
3. "Milion odsłon Tash"- Kathryn Ormsbee ( ebook od wydawnictwa Otwartego)
W tym miesiącu obiecała sobie nie kupowanie książek. Prawie dotrzymałam obietnicy :D

Przeczytane książki:
1. "Chłopak na zastępstwo"- K. West. ( recenzja )
2." Zakon Mimów"- S. Shannon. ( recenzja )
3. " After- Bez siebie nie przetrwamy"- A.Todd. ( recenzja )
4. "Dom i umysł"  Edward Bulwer-Lytton. ( recenzja )
5. "Pollyanna" Eleanor H. Porter. ( recenzja )

Jednak wakacje to nie jest dla mnie tak dobry czas na czytanie jak myślała. Wyprowadzka na studia zajmuje mi bardzo dużo czasu i przez to nie mam czasu na czytanie. Mam nadzieje, że sierpień będzie spokojniejszy.

Obserwatorzy:
Było: 90
Jest: 102

W tym miesiącu przybyło mi 12 obserwatorów.  Dziękuje Wam kochani z całego serduszka za to bo wreszcie przekroczyłam magiczną liczbę 100 obserwatorów.

Łączna liczba wyświetleń : 13 267
Wyświetlenia w tym miesiącu: 1 351
Post pod, którym było najwięcej wyświetleń Magiczna Księgarnia Book Tag.
Najlepiej komentowany post#43 Recenzja "After- Ocal mnie"- Anna Todd
Najlepsza przeczytana książka: "Zakon Mimów"- S. Shannon
Najgorsza przeczytana książka:"After- Bez siebie nie przetrwamy"- A. Todd.

Chciałabym coś nowego wprowadzić do podsumowań. Coś co pomoże Wam troszkę mnie poznać :)

Piosenki miesiąca:
1. Louis Tomlinson - Back to You (Official Video) ft. Bebe Rexha, Digital Farm Animals
2. Charli XCX - Boys
3. Liam Payne - Strip That Down
4. Zedd, Liam Payne - Get Low
5. Selena Gomez - Fetish ft. Gucci Mane
6. Shawn Mendes - There's Nothing Holdin' Me Back

Taka oto playlista zapętlała mi się cały lipiec. ;>

Serial miesiąca
W tym miesiącu oglądałam od nowa Riverdale, Tajemnice domu Anubisa i zaczełam serial Narcos.

Film miesiąca:
Na pierwszym jest to oczywiście ''Dunkierka", którą miałam przyjemność obejrzeć w kinie (recenzja niebawem), a na drugim jest ''Aż do kości".

Jedzenie miesiąca :
Przez cały lipiec codziennie jadałam lody kaktusy w rożku. Totalnie sie od nich uzależniłam. Drugą taką rzeczą (no nie koniecznie rzeczą), którą mogłabym jeść tonami były banany.


* W tym miesiącu podjęłam współprace z wydawnictwem Otwarte, za co dziękuję z całego serduszka.

* Ostatnio w social mediach jest mnie bardzo mało. Nie chcę się ciągle tłumaczyć, ale obiecuję, że już niedługo do Was wracam. Proszę tylko o troszkę cierpliwości i wyrozumiałości :)


Zapraszam Was także na mój instagram, facebook'a, zblogowanych i lubimy czytać :) Linki niżej :D

Mam nadzieję, że takie podsumowanie Wam się spodobało. Piszcie jaki był Wasz lipiec :)

Uściski
Agaa.

Kadyks, czyli jak sie zgubić z mapą w ręku.

Cześć kochani.

Dziś mam dla Was post o kolejnym miejscu w Hiszpanii, w którym udało mi się być dzięki szkolnym praktyką i jest to Kadyks.

Kadyks jest to miasto w południowo-zachodniej Hiszpanii, w regionie Andaluzja. Położone na półwyspie oddzielającym odnogę Zatoki Kadyksu od Oceanu Atlantyckiego. Jest to najstarsze miasto Hiszpanii.



Tak jak pewnie pamiętacie z moich poprzednich postów (MalagaSewilla) w weekend, kiedy nie pracowaliśmy, mieliśmy zorganizowaną wycieczkę. Podróż nie trwała długo, ale widoki w tej części Hiszpanii są niesamowite. Nie wiedziałam gdzie mam patrzeć. W każdym razie gdy dojechaliśmy do Kadyksu, mieliśmy absolutnie wolną rękę i mogliśmy chodzić i robić co chcemy, tylko o ustalonej godzinie mieliśmy stawić się w miejscu zbiórki.



Ja z moją koleżanką postanowiłyśmy, że jako pierwsze to pójdziemy nad ocean i się trochę popalamy. Na nasze szczęście albo nieszczęście niebo było zachmurzone i tylko trochę było słońca. Oczywiście nie wiedziałyśmy, że tam wiatrem też się można opalić. Tak się skończyło, że jak wróciłam wieczorem do domu, to dziewczyny musiały mnie smarować kefirem, a o spaniu na plechach mogłam zapomnieć. Chociaż tyle, że nie nie leżałam długo na plechach i brzucha sobie tak nie spaliłam.



Naszym następnym planem był spacer po mieście. Spacerują po takim parku, w którym było przepięknie, spotkałyśmy bezdomnego kotka, którego nakarmiłyśmy i dałyśmy troszkę wody. Widoki tam były nieziemskie. W końcu trafiłyśmy na zabytkowy taki jakby rynek czy skwer z mnóstwem takich samych kamienic. Ja jako przyszła Pani przewodnik powinnam mieć w małym palcu posługiwanie się mapą. Jak się okazało, wcale nie miałam. Zaczęłyśmy chodzić między tymi kamienicami cały czas z mapą w ręku, nie wiedząc, kompletnie gdzie jesteśmy, bo jak się później okazało jeden ze znaków, był źle ustawiony. Łaziłyśmy dosłownie w kółko. Kogo byśmy nie spotkały, to nie mówił po angielski. Pani w sklepie jako tako wytłumaczyła nam jak iść, ale i to nam nie pomogło. Po jakimś czasie nie wiedziałyśmy, z które strony przyszłyśmy, żeby wrócić przez ten park czy coś w tym stylu. Na całe szczęście spotkałyśmy młodego Hiszpana, który umiał mówić po angielsku i nas poinstruował jak iść. Koniec końców dotarłyśmy na miejsce zbiórki jeszcze przed czasem. Mając jeszcze czas, spacerowałyśmy po rynku, zjadłyśmy przepyszną pizzę i nieziemsko dobre lody. Później wróciliśmy do tymczasowego domu i dalszą część już znacie. Opalenizna przestała mnie boleć po ok. 3 dniach. Najgorsze było to, że w niedziele po Sewilli też mieliśmy wycieczkę, a słońce przypiekało bardzo, więc na koniec nogi to miałam tak spalone, że ledwo mogłam chodzić. Ale poco posmarować się filtrem, przecież w Kadyksie same chmury były.
I tu mam dla Was rade, zawsze, ale to zawsze smarujcie się filtrem, bo słońce w ciepłych krajach jest bardzo zdradliwe. :)



Mam nadzieję, że tą opowieścią Was nie zanudziłam, być może nawet rozbawiłam. :D Niżej dodaje parę zdjęć z Kadyksu.





Park

Droga w parku.

Widok z plaży
 Mam nadzieję, że post Wam się spodobał :) Piszcie w komentarzach co sadzicie i czy byliście już w Hiszpanii :)

Buziaczki.
Agaa.

Strona na FB.


Instagram.


Lubimy Czytać