#76 Recenzja "365 dni" - Blanka Lipińska.

Witajcie kochani.

Wreszcie przychodzę do Was z polską recenzją. Na blogu przeważają pozycje zagraniczne, więc cieszę się, że mogę zrecenzować coś spod polskiego pióra. A jakie wrażenie wywarła na mnie książka dowiecie się w poniższej recenzji.

"365 dni" - Blanka Lipińska

"Zazdrość to słabość, a odczuwa się ją jedynie wtedy, kiedy człowiek czuje, że rywal jest jej godzien."



Data wydania: 4 lipca 2018
Seria: 365 dni
Liczba stron: 472
Wydawnictwo: Edipresse


Opis książki: 
Obrzydliwie romantyczna, skrajnie prawdziwa i inspirująca...

Laura wraz ze swoim chłopakiem Martinem i dwójką przyjaciół wyjeżdżają na wakacje na Sycylię. Drugiego dnia pobytu – w swoje dwudzieste dziewiąte urodziny – dziewczyna zostaje porwana. Porywaczem okazuje się głowa sycylijskiej rodziny mafijnej, szalenie przystojny, młody don Massimo Toricelli. Mężczyzna kilka lat wcześniej przeżył zamach na swoje życie. Postrzelony kilka razy prawie umarł, a kiedy jego serce przestało bić, przed oczami zobaczył dziewczynę, a dokładnie Laurę Biel. Gdy przywrócono go do życia, obiecał sobie, że odnajdzie kobietę, którą zobaczył.

Massimo daje dziewczynie 365 dni na to, by go pokochała i z nim została.

źródło opisu: Edipresse



Fot. własna


          Do zakupu książki i tym samym do jej przeczytania zachęciła mnie moja serdeczna przyjaciółka. Oczywiście sięgając po nią wiedziałam czego się spodziewać, zwłaszcza, że obejrzałam już zwiastun filmu i nie ukrywam z chęcią się na niego wybiorę. Książka mimo wszystko zaskoczyła mnie pozytywnie, ale i też w pewnych aspektach negatywnie. 

                  Zacznijmy może od warsztatu Blanki Lipińskiej. Książkę czytało mi się szybko, jest ona lekka bez jakiś większych zawiłości fabularnych, wszytko jest zrozumiane i napisane prostym językiem. Postacie pierwszoplanowe są fajnie zbudowane, możemy się z nimi utożsamić, choć brakowało mi tego, że bardzo mało wiemy o samej rodzinie tytułowego bohatera - później jak się okazuje główna bohaterka też prawie nic nie wiedziała o jego rodzinie czy chociażby przeszłości. Postaci drugoplanowe są moim zdanie mocno podkoloryzowane ( zwłaszcza postać Olgi), albo było ich zdecydowanie za mało (jak, np postać Domenica). Cała historia jest dość grubymi nićmi szyta. Akcja na początku jest fajnie nabudowana przez autorkę, ale później nabiera zawrotnego tępa, aż sie czasem za głowę łapałam jak tak szybko mogą dziać się takie rzeczy. Niestety to zabójcze tempo odbiera całą seksualność w książce, ponieważ dzieje się to tak szybko, że nie ma efektu wow, choć opisy Lipińskiej są obszerne, wcale nie gorszące czy wymuszone. Jest ich też moim zdaniem trochę, za dużo co odbiera efekt napięcia w książce. Mimo wszystko powieść czyta się bardzo szybko, i nie mogę zaprzeczyć, że jest wciągająca choć nie aż tak,żeby czytać z zapartym tchem bez przerwy. 


Fot. własna


                    Przejdźmy zatem do tytułowych bohaterów. Nie mogę zaprzeczyć, że zakochałam się w  Massimo Toriccellim jednak w pierwszych stronach odebrałam go jako gbura i chama, któremu wszystko się należy bo jest szefem sycylijskiej mafii. Jednak z czasem zaczęłam się do niego przekonywać i nie ukrywam, że wcale bym się nie opierała jakby tak mnie taki facet porwał.  

Laura Biel bohaterka, która wreszcie nie jest szarą myszką, a spełnioną zawodowo kobietą jest chyba jedną z niewielu bohaterek, które mnie nie irytowały. Całkiem ją polubiłam choć nie powiem, że czasem jej reakcje były dla mnie dziwne ( jak, np obudzenie sie w innym, całkiem nowym miejscu i zamiast uciekać to ona się idzie wykąpać) 

A co do ich relacji...

Massimo podczas wypadku doznaje wizji, w której widzi piękną kobietę i dzięki niej przeżywa. Od wypadku mija jakiś czas i wszyscy, a nawet sam Massimo przestaje powoli wierzyć, że spotka ukochaną ze snów. Jednak w końcu ją widzi i postanawia po prostu ją porwać i dać jej 365 dni na zakochanie się w nim. I moim pierwszym pytaniem jakie zaświtało mi w głowie czy to przypadkiem nie będzie syndrom sztokholmski, albo zwykła chęć uratowania sobie i rodzinie życia? Przecież nie da się w kimś zakochać pod wizją śmierci. No jednak zdaniem Pani Blanki się da. I to nawet w mniej niż 365 dni. Gdyby akcja rozgrywała się wolniej, bardziej bylibyśmy w stanie uwierzyć w to wszytko bo Massimo mimo swoich wad i tego jak jest wychowany jest dla Laury naprawdę kochany i bardzo o nią dba. Jednak sama zainteresowana jest troszeczkę jakby bipolarna. Bo jednego razu jest o niego mega zazdrosna,a za chwilę w dosłownie sekundę nienawidzi go i rzuca się do niego z pięściami. Ja rozumiem zaistniałe okoliczności, ale albo spychamy na dalszy tor wizję gróźb i tego syndromu sztokholmskiego i dajemy szanse relacji, albo po prostu chcemy przeżyć te 365 dni i nie dajemy  się poznać,ani nie chcemy poznać tej drugiej osoby,a co najważniejsze nie idziemy z nim do łóżka. Wiadomo Laura jest dorosła ma swoje potrzeby itp, itd, i fajnie taki sex bez zobowiązań, ale na miłość Boską zdecydujmy się na jeden wariant, a nie trochę tu trochę tu, trochę zazdrości, trochę pokazów wyższości,a na koniec płacz i zgrzytanie zębów. No ale już przestaję być taka krytyczna i może powiem coś o plusach. Mimo wszytko ich relacja była budowana fajnie, mimo swoich obowiązków Massimo starał się jak mógł by ochronić i rozkochać w sobie Laurę. Laura, też poznała Massima w odpowiednim dla siebie momencie, gdyż tkwiła w beznadziejnym związku i mogła zobaczyć jak powinna wyglądać relacja między dwojgiem ludzi. Szczerze mogę powiedzieć, że im kibicuje (mimo, że to ja wolałabym być na miejscu Laury😂😂)  



Fot. własna


                  Zakończenie było jak dla mnie tragiczne. No jak tak można skończyć książkę. Tak po porostu ją sobie urwać. Już doprecyzowuję...
1. Czytając niezliczone książki o takiej tematyce, jestem wprost rozczarowana zakończeniem, ponieważ nie było tam żadnej akcji. No nie licząc niby pościgu. Jeszcze postawa na koniec głownego bohatera. Nagle mu się odwidziało to co mówił przez całą książkę. To co się niby wydarzyło na sam koniec nie było żadnym argumentem, ponieważ sie nic nie stało!!!!!
2. Przez to, że była upłycona akcja, to zakończenie nie mało wcale sensu. Wystarczyłoby zakończyć ją nie wiem trzy strony wcześniej i  już miałoby to większy sens. Rozumiem cały zamysł urwania wątku, ale niestety nie na takie zakończenie liczyłam. 
3. W każdej tego typu książce jest akcja - poranie - walka - strzelanina- szokujące zakończenie  i dopiero urwane w pół wątku. Tu niestety zabrakło całego środka. 
Moim zdaniem całe zakończenie jest upłycone i bardzo skrócone. Jednak patrząc na nie w kontekście tylko tej książki i jako całości, muszę przyznać, że w sumie jest spójne i spokojnie z zapartym tchem można czytać kolejną część praktycznie nie wychodząc z wątku. Jednakże patrząc na to w kontekście zakończenia także filmu, to ja na ten moment tego nie widzę, więc czekam co Lipińska wymyśli. 



          Podsumowując. Bardzo się cieszę, że taka książka wyszła spod polskiego pióra i tak dobrze się trzyma w środowisku czytelniczym. Jest to świetny polski odpowiednik "50 twarzy Greya". Autorka nie boi się w niej otwarcie mówić i pokazywać erotyki - choć co za dużo to nie zdrowo. Myślę,że całość jest spójna i ze smaczkiem. Z czystym sumieniem, mimo tych wszystkich minusików mogę ją Wam polecić ( porostu to ja jestem drobiazgowa i czepliwa). Prawie zapomniałam o jednym bardzo ważnym miunusie, który tyczy się nie samej Blanki Lipińskiej, a osoby odpowiedzialnej za edytowanie tekstu - jest w środku dużo literówek. Nie gryzą one jakoś bardzo w oczy, lecz każdy nie tylko, ktoś kto zwraca uwagę na szczegóły je zauważy. To taka rada na przyszłość dla kogoś kto estetycznie sprawdza zawartość tekstu. 


Moja ocena: 7/10 


Piszcie kochani czy czytaliście, albo co sądzicie o tej książce. Czy Was zachęciłam, albo zniechęciłam i piszcie ogólnie swoje wrażenia. 

Pozdrawiam
 Agaa


Strona na FB.

Instagram.

Lubimy Czytać






















































#75 Recenzja "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ"- Stephanie Garber.

Witajcie kochani.

Tak wiem, wiem bardzo długo mnie tu nie było, a to dlatego, że studia pochłaniają całą moją energię, ledwo znajduję czas na czytanie książek, a co dopiero na pisanie recenzji. Jednak teraz postanowiłam sobie, że muszę wrócić do  pisania postów i oto jest. Dziś na warsztat wzięłam książkę, którą przeczytałam chyba wieki temu, ale strasznie lubię do niej wracać. Nie jest może to najwybitniejsza książka wszech czasów, ale wywarła na mnie ogromnie pozytywne wrażenie.



"Caraval. Chłopak, który smakował jak północ"- Stephanie Garber.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4127843/caraval-chlopak-ktory-smakowal-jak-polnoc



Każdy posiada moc kształtowania tego, co nadejdzie, jeśli tylko zdobędzie się na odwagę by walczyć o to, na czym mu zależy.


Tłumaczenie: Mateusz Borowski
Cykl: Caraval (tom 1)
Wydawnictwo: Znak Literanova
Tytuł oryginału:  Caraval
Liczba stron: 415


Opis książki:

Scarlett i Tella całe życie spędziły na maleńkiej wyspie. Ich okrutny i wpływowy ojciec zaaranżował już dla Scarlett małżeństwo. Oznacza to, że jej tragiczny los jest przesądzony, a dziewczyna nigdy nie weźmie udziału w Caravalu, dorocznej grze, w której stawką jest spełnienie marzenia. Jednak szczęście niespodziewanie się do niej uśmiecha. Scarlett wraz z Tellą mają być gośćmi honorowymi mistrza ceremonii, tajemniczego Legendy. Dziewczyny widzą w tym szansę na uwolnienie się spod władzy despotycznego ojca. Ich sprzymierzeńcem zostaje przybyły zza morza Julian. Choć Scarlett początkowo nie podoba się jego towarzystwo, stopniowo ulega jego urokowi. Jednak szybko okazuje się, że Legenda uprowadza Tellę, a jej odnalezienie jest przedmiotem gry.

Czy Scarlett wygra i uratuje siostrę? Czy zainteresowanie Juliana jest prawdziwe, czy stanowi tylko element gry?

Źródło: https://www.empik.com/caraval-chlopak-ktory-smakowal-jak-polnoc-garber-stephanie,p1134141779,ksiazka-p


Do kupienia tej książki zabierałam sie bardzo długo. Podchodziłam do niej trochę jak pies do jeża. Niby chciałam przeczytać, okładka mi sie podobała, ale zawsze były inne książki, które musiałam przeczytać najpierw. Ale w końcu wyłapałam ją na promocji i zabrałam się za czytanie. Na dobrą sprawę, mimo, że przeczytałam opis nie miałam zielonego pojęcia o czym jest tak książka. Wyobrażałam sobie mega romans, coś w stylu Rywalek, jednak jak sie okazało ta książka w niczym nie przypomina Rywalek. Mimo wszystko książka mnie nie zawiodła i przeczytałam ją chyba w dwa dni.

Magiczny świat Caravala pochłonął mnie w całości. Jest świetnie przedstawiony, mimo dużej ilość atrakcji mieszczącej się w tym świecie nic nie jest przesadzone, płynnie przechodzi się z miejsca do miejsca, akcji do akcji. Styl autorki jest bardzo lekki i czyta się niewyobrażalnie szybko. Jak na debiut, to mistrzowska robota.


http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4127843/caraval-chlopak-ktory-smakowal-jak-polnoc



Zanim zatracisz się w magicznym świecie Caravala, zapamiętaj: TO TYLKO GRA!


Oczywiście ja jak zwykle nie polubiłam głównej bohaterki. Nie wiem czy to dla mnie taka tradycja, że nigdy nie lubię głównych bohaterek, ale ta była wyjątkowo nieznośna. Gdy wkracza się w świat Caravalu dostaje się przestrogę, żeby nie brać wszystkiego na poważnie, ponieważ wszytko jest magiczną grą. A nasza kochana Scarlett, ze strony na stronę popadała w coraz większą paranoję, wierzyła wszystkim i wszędzie i  mimo wskazówek jakie dostawała nadal robiła to samo. Ja rozumiem, że jako starsza siostra musi matkować młodszej siostrze, ale czasem sama miałam jej dość (wiem jak sie zachowują starsze siostry, bo sama nią jestem, ale dżiiizzzaaas nie przesadzajmy).

Tella jest marzycielką co widać w jej postawie. Nie utożsamiałam się z nią do końca, ale była mi bliższa niż Scarlett, mimo tego, że jest jej bardzo niewiele w tej części.

Bardzo ciekawą postacią jest Julian. Na samym początku nie za bardzo go polubiła, wydał mi się takim po prostu pewnym siebie dupkiem. Jednak z rozdziału na rozdział coraz bardziej zaczynałam go lubić, aż końcu się zakochałam. Nie jest on oczywiście na szczycie mojej listy książkowych mężów, aczkolwiek znalazł miejsce w moim sercu. Mimo mojej miłości do Juliana do samego końca nie była pewna czy pomaga Scarlett czy sobie.


Niestety, albo dla niektórych stety  wątek romantyczny nie gra tu głównej roli. Ja jestem romantyczką więc zawsze i wszędzie doszukuje się wątku miłosnego (no bo hellooo chłopak, który smakował jak północ raczej sam daje do zrozumienia, że to romans) Niestety ten wątek pojawia się dopiero gdzieś pod koniec, a i tak taki baardzo delikatny. Mimo wszystko mój umysł odrazu wiedział jak skończy się ten wątek i się nie pomylił, chociaż do samego końca autorka trzyma nas w niepewności.


Zakończenie natomiast totalnie zbiło mnie z tropu. Nie spodziewałam się tego w ogóle i wielki szacun dla Stephnie za tak oryginalny pomysł.

Podsumowując: Czekam z niecierpliwością na kolejną część. Mam nadzieje, że będzie równie dobra jak ta.

Moja ocena : 9/10 


 Piszcie kochani, czy czytaliście i co sądzicie o tej książce. A i oczywiście pamiętacie TO TYLKO GRA.

Strona na FB.

Instagram.

Lubimy Czytać

20 moich książkowych faktów.

Witajcie kochani.

Dziś mam dla Was 20 moich książkowych faktów. Wcześniej nie było takiego typu posta u mnie na blogu, a myślę, że dzięki niemu przybliżę Wam nieco moją osobę, moje nawyki i może któryś z moich faktów będzie też Waszym nawykiem. No nie przedłużając, zapraszam do lektury posta.



1. Czytam chyba od zawsze.

2. Mogę czytać o każdej porze, jednak najlepiej czyta mi się w nocy.

3. Mogę czytać wszędzie, ale najlepiej czyta mi się w łóżku.

4. Nie lubię czytać na siłę. Jeśli nie mam ochoty, na czytanie to po prostu nie czytam.

5. Jeśli książka mnie wciągnie, potrafię, nic nie robić tylko czytać. Nie wychodzę wtedy z domu, nawet czytam przy posiłkach.

6. Gdy czytam, muszę mieć przy sobie coś do jedzenia, np. czekoladę albo czipsy i coś do picia.

7. Nienawidzę zagiętych rogów i grzbietów, dlatego zawsze używam zakładek.

8. W każdej książce doszukuję się wątku miłosnego. Nie lubię książek gdzie, nie ma choćby odrobiny romansu.

9. Nie czytam zbyt często horrorów, bo jest mnie łatwo przestraszyć.

10. Wszędzie noszę ze sobą książkę, nie raz jest to papierowa wersja, a nie raz, tylko ebook. Nigdy nie wiadomo kiedy nadarzy się okazja do czytania.

11. Raczej nie czytam książek w podróży, czytam je raczej w trakcie postoju niż w czasie jazdy.

12. Lubię serie, ale nie dłuższe niż 3 tomy. Później robi się już trochę nudno, choć są i od tego wyjątki jak, np. Harry Potter.

13. W każdej książce znajduję swojego crush'a.

14. Jeśli książka mnie nie wciągnie albo mnie nudzi ,to ją odkładam i wracam do niej za jakiś czas.

15. Zawsze kończę książkę, nawet jeśli mi się nie podoba.

16. Jeśli oglądam film i mi się spodoba, to zawsze sprawdzam, czy nie jest na podstawie książki, jeśli okazuje się, że jest, to od razu po nią sięgam.

17. Lubię polecać książki innym i zawsze się ciesze, gdy im się spodobają.

18. Nie lubię czytać książek sama, dlatego przeważnie każdą książkę podrzucam mojej przyjaciółce, żeby mieć z kim o niej rozmawiać.

19. Nie byłam jeszcze na targach książki.

20. Czytam, bo to kocham. Każdy ma jakąś pasję, a moja są książki :)


Piszcie kochani o swoich książkowych faktach.
Buziaczki
Agaa.

Strona na FB.

Instagram.

Lubimy Czytać

#74 Recenzja "Soulless" - T.M. Frazier.

Mówię to zawsze, ale natychmiast potrzebuje kolejnej części....


Hej kochani.

Dziś przygotowałam dla Was recenzję ostatniego tomu historii Bear'a. Na wstępie powiem Wam tylko, że tak szokującego finału serii się nie spodziewałam. Zapraszam do recenzji.



"Soulless" - T.M. Frazier. 


''Nie zapominajcie, co oznacza braterstwo. Nie zapominajcie, kim są wasi przyjaciele."



Data wydania:17 sierpnia 2018
Liczba stron: 304
Cykl: The King (tom 4)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka

Opis książki: 
Czwarty tom serii King o losach Beara.

Bear siedzi w więzieniu za przestępstwo, którego nie popełnił. Ucieczka jest jedyną rzeczą, o jakiej marzy przystojny i niebezpieczny motocyklista. Wie, że musi się wydostać z więzienia, bo jego ukochana jest tam, gdzie nie może jej chronić.

Thia  ukrywa się, pozostając pod opieką przyjaciół Beara. Stara się być cierpliwa i czekać, ale miesiące bez kontaktu z nim są jak tortura. Nadszedł czas, by zawalczyć o powrót ukochanego mężczyzny.

Jedynym sposobem na przetrwanie tych dwojga będzie pójście na wojnę z Choppem, niebezpiecznym przywódcą gangu motocyklowego.

Bear i Thea stoczą walkę na śmierć i życie o swoje prawo do miłości.

źródło: http://www.wydawnictwokobiece.pl/produkt/king-soulless/


Recenzję poprzednich części możecie zobaczyć sobie tutaj -> King  Tyran  Lawless.

Nawet nie wiem, od czego zacząć...


"Dom to nie miejsce. To nie Jessep ani Logan's Beach. Dom jest tam, gdzie czujesz się sobą. Dom jest tym, co cię uszczęśliwia w tym krótkim życiu. Jest osobą, która cię uszczęśliwia."


Tak jak wspominałam w recenzji Lawless Bear nie był moją ulubioną postacią, lecz po przeczytaniu obu części mogę śmiało stwierdzić, że teraz nią jest.

Ta część tak jak i poprzednia jest dosyć krótka. Jakoś na początku nie mogłam się do niej zebrać, ale za każdym razem jak przysiadałam do czytania, na raz pochłaniałam 100 stron. Jak się zaczęło czytać, nie było siły się oderwać. Świat przedstawiony w książce był brutalny, ale też piekielnie seksowny. Było też kilka retrospekcji dzięki, którym dowiedzieliśmy się więcej nie tylko o Bearze, ale także o zmarłym przyjacielu - Preppym. W tej części autorka postarała się o mnóstwo zwrotów akcji. Kiedy wydawało się, że jest już spokojnie, niemal sielankowo Frazier pokazywała, że w świecie bezdusznych nie ma miejsca na spokój i normalność.



"Nie dana nam była wieczność. Mieliśmy na tej ziemi ograniczony czas. Od nas zależy, jak go spędzimy i z kim."


Nie będę w tej części opisywać postaci, bo, żadna nie była rozwinięta poza kilkoma retrospekcjami o Preppym, ale nawet one nie przybliżały nam aż tak tej postaci.

O okładce też nie będę się rozwijać, bo jak sami widzicie jest rewelacyjna.


"Poprosił mnie o najgorszą rzecz. Bym zaczekała. Równie dobrze mógł mnie poprosić , bym siedziała spokojnie, gdy ktoś będzie mi wyrywał paznokcie pęsetą, bo czekanie było równie bolesną torturą."


Sam epilog był dla mnie tak zaskakujący, że na początku nie mogłam tego przetrawić w głowie i jedną stronę czytałam chyba z 10 razy. Gdy już do mnie dotarło co się stało zaczęłam, aż skakać ze szczęścia. To zakończenie było tak niesamowite, że naprawdę nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Cała seria nabrała dla mnie zupełnie innego znaczenia. Jednak nadal nie jestem w stanie pojąc jak do tego wszystkiego doszło.


Podsumowując polecam wszystkim nie tylko tę książkę, ale całą serię. Jest to zupełnie inny romans, dużo brutalniejszy, mroczniejszy, ale za to mega seksowny.

Moja ocena 9/10


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.




Piszcie kochani co sądzicie o tej książce jak i całej serii :)

Buziaczki
Agaa

Strona na FB.

Instagram.

Lubimy Czytać



#73 Recenzja "Super Laska. Skończ z dietetyczną recydywą!" - Anna Gruszczyńska.

Hejka kochani !

Dziś mam dla Was recenzję super poradnika, który mogłam przeczytać dzięki Wydawnictwu Sine Qua Non. Zapraszam ! :)


"Super Laska. Skończ z dietetyczną recydywą!" -  Anna Gruszczyńska.



Data wydania: sierpień 2018
Liczba stron: 226
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Opis książki:

Cześć! Tu Ania!

Jestem SuperLaską! Skąd to wiem? Bo skończyłam z recydywą!

Jak to zrobiłam? Wyrzuciłam z głowy diety po latach walki ze swoim ciałem i zaburzeniach. Teraz prowadzę bloga „Wilczo Głodna”, gdzie uczę kobiety samoakceptacji. Do tego jem jak najwięcej nieprzetworzonych produktów – przecież takie jedzenie jest dla nas naturalne od tysiącleci. Dopiero przez ostatnie sto lat my, ludzie, wywróciliśmy nasze jadłospisy do góry nogami. Ale czas wrócić do tego, co dla nas najlepsze!

Nie jest ci potrzebna żadna dieta, tylko zdrowe podejście.

Chcesz zostać SuperLaską taką jak ja? Zajrzyj do środka.

źródło opisu: https://www.wsqn.pl/ksiazki/super-laska-skoncz-z-dietetyczna-recydywa/


Króciutko o książce:

Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą zawiera zbiór bardzo oczywistych prawd, o których niby wiemy, niby sie stosujemy ale i tak dbanie o siebie i odchudzanie nam nie wychodzi. Autorka uświadamia nas -czytelnikowi, że odchudzanie, diety nie są wcale takie dobre.Ta książka to bardzo interesujący i równie inspirujący poradnik w którym znajdziemy wiele praktycznych porad i sugestii by zmienić swoje nawyki żywieniowe jak i samo myślenie. Autorka znakomicie ukazała jak można w zdrowym i stopniowym procesie, osiągnąć zadowalający nas cel.




W książce znajduje się też masa różnych pytań i miejsc na własne odpowiedzi, spostrzeżenia czy inspiracje. Autorka dzieli książkę na rozdziały, a po każdym rozdziale jest strefa inspiracji od Pani Ani, mandale do pokolorowania oraz inne odprężające ćwiczenia.
























Podsumowując :
Autorka podkreśla w niej, że dieta jest tymczasową czynnością, a zdrowy tryb życia jest sposobem do dojścia do swojej wymarzonej wagi. Książka jest bardzo fajnie wydana, zachęcająca do sięgnięcia po nią. Zawiera fantastyczne ilustracje, tabelki do uzupełnienia, przepisy i miejsca na własne notatki.
Zachęcam Was serdecznie do sięgnięcia po książkę. Nie jest to książka tylko dla tych osób, które chcą się odchudzić, ale też dla tych osób, które chcą się zdrowo odżywiać czy po prostu prowadzić zdrowy tryb życia.

Moja ocena : 8/10


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.






Piszcie kochani co sądzicie o tej książce.
Buziaczki
Agaa

Strona na FB.

Instagram.

Lubimy Czytać



Podsumowanie czerwca i lipca.

Witajcie kochani.

Dawno nie było na blogu podsumowania, więc chciałam Was serdecznie zaprosić na podsumowanie czerwca i lipca. :)




Kupione książki :

Czerwiec: 
1. "Baśnie Barda Beedle’a" - J. K. Rowling.
2. "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć"- J. K. Rowling.

Lipiec:
1. "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" - Stephanie Garber.


Przeczytane książki:

Czerwiec:
1. Pucked - Helena Hunting
2. "Baśnie Barda Beedle’a" - J. K. Rowling.

Lipiec:
1."Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" - Stephanie Garber.
2."Marina" - Carlos Ruiz Zafón.
3. "Błękitnokrwiści" - Melissa de la Cruz.
4. "Maskarada" - Melissa de la Cruz.
5. "Nic nie mów" - Naomi Ragen.




Łączna liczba wyświetleń : 30 637
Post pod, którym było najwięcej wyświetleń : #70 Recenzja ''Przyrodni Brat"- Penelope Ward.
Najlepiej komentowany post:  #72 Recenzja ''Bracia Slater. Keela". - L.A Casey.
Najlepsza przeczytana książka: "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" - Stephanie Garber.

Serialem czerwca i lipca były Słodkie kłamstewka. 



Piszcie kochani jaki był Wasz czerwiec i lipiec. :)

Zaczytanego !

Agaa

Strona na FB.

Instagram.

Lubimy Czytać

#72 Recenzja ''Bracia Slater. Keela". - L.A Casey.

Hej kochani.

Dziś przygotowałam dla Was recenzję króciutkiej kontynuacji wspaniałej serii o Braciach Slater.



''Bracia Slater. Keela". - L.A Casey. 



Tytuł oryginału: Keela
Data wydania: 28 stycznia 2018
Liczba stron: 178
Cykl: Bracia Slater (tom 2.5)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Opis książki:
Keela i Alec wreszcie są razem. Już niebawem mają wprowadzić się do nowego mieszkania. Wszystko wydaje się idealne. Ale czy tak jest ? Alec jak zwykle nie myśli o konsekwencjach i wybiera niefortunny moment na niespodziankę dla Keeli. Rozpętuje się piekło.

Dziewczyna musi podjąć bardzo trudną decyzję, która może zaważyć na przyszłości ich związku.

Keela troszczy się o to, co kocha.


Ogólne wrażenie:

Tak jak przy poprzedniej, tak krótkiej recenzji jednej z części nie będę się tu długo rozpisywać. Przy recenzji Bronagh niechcący troszkę zaspojlerowałam co się dzieje w książce. Tu chcę tego uniknąć i nie będę się rozwodzić nad fabułą.

Książkę czyta nie się niewiarygodnie szybko. Przeczytałam ją w pare godzin. Jest dosyć krótka, więc nie jest to jakiś wielki wyczyn. Tak jak w poprzednich częściach styl autorki jest lekki i przyjemny. Jak zawsze Casey wplata niewiarygodny zwrot akcji. Do tego świetnie wplata początek akcji dla następnej książki. Ze wszystkich książek o dziewczynach Braci Slater zdecydowanie Keela podbiła moje serce.

Moja ocena: 9/10



To dopełnienie serii także polecam, choć tak jak i przy poprzedniej części można się bez niego obejść. Jednak czyta się bardzo miło i przyjemnie także zachęcam do lektury.

Piszcie kochani czy czytaliście albo czy macie ją w planach :)

Pozdrawiam cieplutko
Agaa

Strona na FB.

Instagram.

Lubimy Czytać

#71 Recenzja "Pucked" - Helena Hunting.

Witajcie kochani.

Na wstępie chciałam Wam tylko powiedzieć, że zaklepuje Alexa Watersa i potrzebuje kolejnego tomu w trybie now. !

"Pucked" - Helena Hunting.



Tytuł oryginału: Pucked
Data wydania: 30 maja 2018
Liczba stron : 454
Cykl: Pucked (tom 1)
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Tłumaczenie: Magdalena Siewczyńska- Konieczny

Opis książki:

Miller „ Buck” Butterson jest przyrodnim bratem Violet Hall oraz gwiazdą NHL. Dzięki niemu Violet jest bardzo dobrze zaznajomiona z reputacją hokeistów i każdego wrzuca do tego samego worka z nalepką PLAYBOY. Jednak to się zmienia, gdy poznaje miłego, szarmanckiego, ale też pewnego siebie i dobrze wyposażonego Alexa Watersa. Na początku Violet nie jest nim zainteresowana jednak Alex szybko zmienia jej opinię na temat połmózgich hokeistów. Po upojnej nocy, która wydaje się Violet tylko jednorazowym numerkiem cały jej dotychczasowy świat się zmienia. Alex zaczyna, przysłać jej drogie prezenty, wydzwaniać i nieustannie zapraszać dziewczynę na randkę- na którą nie chce się zgodzić. W końcu dziewczyna się zgadza i ich jednorazowa noc zmienia się w coś zupełnie nieoczekiwanego.

Jednak media nie dają im spokoju i stawiają Alexa w bardzo niekorzystnym świetle.




Ale po kolei.

Książkę mogłam przeczytać dzięki Booktourowi organizowanemu u Marty z Przemyśleń Zaczytanej Belli. Jak tylko przeczytałam recenzję, wiedziałam, że muszę ją przeczytać (do tego ma bardzo zachęcającą okładkę).Tak jak już wspomniałam książka, opowiada o gwiazdach hokeja, co jest miłą odskocznią od pilotów albo niegrzecznych motocyklistów. Pierwszy raz czytam książkę o gwiazdach hokeja, zazwyczaj, gdy jest coś o sportowcach to są to footballiści albo sportowcy, którzy używają pięści. Także cieszyłam się, że poznam kolejny sport, powiedzmy od kuchni.

Książkę czytało mi się bardzo szybko. Gdy tylko zaczęłam czytać nie, mogła się oderwać. Akcja rozwinęła się dosyć szybko, przez co myślałam, że książka chybko zacznie mnie nudzić. Czytam wiele takich książek i z doświadczenia wiem, że słodkie romanse szybko mnie nudzą. Jednak tu tak nie było. Co prawda czasem dłużyła mi się strona lub dwie, ale gdy tylko pojawiał się Alex, od razu lepiej się czytało. Jak na tego typu romans książka ma dużo stron, więc od razu wiedziałam, że musi się sporo dziać. Chociaż tu troszkę się zawiodła. Mimo dużej ilość stron nie dzieje się w niej nic nadzwyczajnego. Po prostu styl autorki jest bardzo lekki i czyta się ją błyskawicznie. Jest w niej dużo opisów i to one w większości zajmują dużą liczbę stron. Pomimo szybkiego obrotu akcji cieszyłam się, że niektóre wątki są rozłożone w czasie, są obszerniej opisane, że zwroty akcji nie są opisane w jednym rozdziale, że nie są po prostu wepchnięte na siłę i że nie wszytko jest tylko słodkim romansem otoczonym niepotrzebny kłótniami. Autorka ma także bardzo wybujałą wyobraźnię i raczy nas bardzo długimi opisami sypialnianych igraszek bohaterów. Jest to książka, która może nie do końca jest dobrze przemyślana, ale mimo swojej formy może zaskoczyć. Nie jest to kolejna nudna, schematyczna literatura kobieca. To fakt, że są w niej pewnie braki w warsztacie autorki, ale myślę, że w kolejnych tomach to się poprawi. Jest to naprawdę przyjemną lekturą, która nas odstresuję. Jest w niej też bardzo dużo humoru, zwłaszcza gdy pojawia się Buck. Gdy tylko się pojawiał, od razu chciało mi się śmiać. Może autorka przedstawiła go w dosyć niekorzystnym wizualnie świetle na tle Alexa, ale nadrabiał swoim humorem. Pod koniec książki jest przedstawiony nieco inaczej, co wydaje mi się, ma wpływ na kolejne tomy.




Co do głównych bohaterów..

Pokochałam Alexa od razu. Mimo że w świecie hokeja jest przedstawiony jako playboy, to poza kamerami jest bardzo uczuciowy, słodki i naprawdę zachowuje się jak dżentelmen. Jest pokazany z kilku stron to, jaki jest w domu i może być po prostu sobą to, jaki jest na lodzie-dziki, nieokiełznany i uparcie dążący do celu oraz to, jaki jest przed kamerami -niby nie jest playboyem, ale tak się zachowuje. Mimo to bardzo go polubiłam. Czytałam wiele książek o super gwiazdach i każdy był chodzącym bogiem seksu i oczywiście Alex też taki jest, ale w środku jest naprawdę słodki, szarmancki i dla osób, które kocha, zrobi wszystko. Nie zawsze myśli racjonalnie i popełnia błędy, ale później umie się do nich przyznać i zrobić wszytko, by je naprawić.


Violet jest po prostu niedorzeczna.. Zachowuje się naprawdę dziecinnie. Ale po kolei. Zacznijmy może od tego, że ma 22 lata i już pracuje jako księgowa w dużej firmie. Jak dla mnie jest to trochę dziwne, zważywszy, na brak jakiegokolwiek doświadczenia. Pomijając już, to jeśli pracuje się ze starszymi od siebie to, chcąc ,nie chcą, powinno się zachowywać dojrzalej. Jednak Violet się tak nie zachowuje. Jest strasznie irytującą postacią, na siłę chce być zabawna, co nie zawsze jej wychodzi. Jak na mój gust ma też lekką obsesję na punkcie męskości Alexa. Czasem to, co mówiła albo robiła, podchodziło jak dla mnie pod lekką obsesję i paranoję. Niektóre jej zachowanie rozumiałam, jak np. to, że wierzyła w niektóre plotki o Alexie, ale zamiast z nim je skonfrontować ona obrażała się i odcinała od niego. Tak samo dziwna jest jej relacja z przyrodnim bratem. W jednym rozdziale mówi, że nie mają tak silnej więzi, a w drugim rozdziale mówi i robi coś zupełnie innego. To samo dzieje się, gdy mówi, że nie chce się wychylać i stać w świetle fleszów, a robi coś zupełnie odwrotnego i sama pakuje się w jednoznaczne sytuacje z Alexem w roli głównej.
Na ten moment nie umiem znaleźć równie irytującej i niedojrzałej bohaterki co ona.




Mimo tych wszystkich minusów i nieścisłości książkę bardzo miło mi się czytało. Na tle innych na pewno się wyróżnia i jest warta uwagi nawet dlatego by wyrobić sobie swoją własną opinię i sprawdzić co takiego się kocha albo nienawidzi w tej książce. Ja jestem fanatyczką wszelkiej maści romansów i może, przez to nie widzę tych wszystkich minusów w książkach tego typu. W każdym razie serdecznie polecam każdemu tę książkę. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie, a Marcie serdecznie dziękuję za możliwość jej przeczytania.

Moja ocena: 8/10


Piszcie kochani, co sądzicie o tej książce. Czy czytaliście albo, czy może macie ją w planach.

Pozdrawiam serdecznie.
Agaa

PS. Wybaczcie za jakość zdjęć ale zgrywałam je z facebooka i to co sie z nimi stało to tragedia..


Strona na FB.

Instagram.

Lubimy Czytać

#70 Recenzja ''Przyrodni Brat"- Penelope Ward.

Hej kochani.

Dziś mam dla Was recenzję książki, którą nie była taka jak, się spodziewałam.


''Przyrodni Brat"- Penelope Ward.


"..Bez śmierci nie byłoby życia. Bez nienawiści nie byłoby miłości.."


Tytuł oryginału: Stepbrother Dearest
Data wydania: 24 maja 2017
Tłumaczenie: Wojciech Białas
Seria: Editio Red
Wydawnictwo: Editio

Opis książki:

Zakazany owoc smakuje najlepiej. A zakazany dręczyciel smakuje jeszcze lepiej.

Ale czy tak jest w przypadku i tej historii ?

Greta prowadzi stabilne życie-szkoła, dorywcza praca, dom. Jednak gdy do jej domu wprowadza się zbuntowany i seksowny przyrodni brat życie Grety drastycznie się zmienia. Dziewczyna bardzo chce się zaprzyjaźnić z Elackiem, ale ten jej na to nie pozwala. Nieustannie z niej kpi i ją upokarza. Greta zaczyna go nienawidzić. I zaczyna nienawidzić siebie za to, że równie mocno zaczyna ją fascynować. Jego nieziemsko wyrzeźbione ciało i piękna twarz doprowadzają do tego, że pewnego razu przekraczają granicę, której nie powinni przekraczać.

Następnego dnia jednak Elac opuszcza życie Grety, równie szybko co do niego wkroczył.

Gdy Greta po latach spotyka Elaca odzywa się w niej to, co lata temu przygasło. Jednak czy Elac nadal odwzajemnia jej uczucia?




"To zabawne, jak można spędzić całe życie, zastanawiając się czy nie ma Boga, aż nagle w czasie kryzysu prosisz go o pomoc, jakbyś nigdy nie wątpił w jego istnienie."


Nie lubię książek gdzie, nie ma wątku miłosnego i to może przez to ciągle sięgam do książek gdzie miłość i związek, są głównym wątkiem historii. Nawet w książkach fantazy doszukuje się choćby odrobiny romansu. Gdy po raz pierwszy sięgnęłam po tę książkę ,myślałam, że to będzie kolejny gorący zakazany erotyk. Jednak bardzo się pomyliłam. Ta książka to po prostu zwykły romans. No może nie taki zwykły, bo wylałam na nim morze jak nie ocean łez. Była to piękna historia zakazanego romansu.

Zaczyna się tak jak wszystkie powieści tego typu. Greta mieszka z matką oraz ojczymem, którzy dobrze się dogadują i tworzą zgraną rodzinę. Elac, który jest zbuntowany i wini ojca za rozpad rodziny niespodziewanie ma z nimi mieszkać. Dziewczyna za wszelką cenę chce być miła dla przyrodniego brata jednak on nie ma tak pokojowych zamiarów. Ciągle się kłócą, stroją sobie z siebie żarty i nieustannie dokuczają. Elac nieustannie kpi z Grety czym bardzo ja rani, jednak ona jest na tyle miła i ułożona, że mimo wszystko chce się z nim dogadać i poznać go takim, jakim jest.

Tak jak wspominałam ta książka, nie jest taka banalna, na jaką wygląda. Mimo tego, że jest to romans, to romans naszych bohaterów bardzo szybko się kończy. Czytając, nie dowierzałam, że faktycznie ich watek się urywa. Jest to książka, którą naprawdę szybko się czyta, jest w niej dużo tajemnic, dramatów, miłości i nienawiści. To jak później wyjaśnia się historia relacji Elaca z ojcem jest dla mnie jednym wielkim pytaniem JAK DO TEGO MOGŁO DOJŚĆ!! Ta lektura naprawdę daje do myślenia, otwieram nam oczy na pewnie sytuacje i przede wszystkim na wiele emocji. Nie da się na niej nie uronić chociaż jednej łezki. Ward serwuje nam tyle zwrotów akcji, że czujemy się jak na emocjonalnym rollercoasterze. Do samego końca nie wiadomo jak potoczą się losy bohaterów.


"Byłeś najlepszą rzeczą, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła. Mam nadzieję, że któregoś dnia będę mogła powiedzieć, że byłeś jedną z najlepszych rzeczy w moim życiu, ale jak do tej pory mam tylko ciebie."

Greta jest spokojną dziewczyną z ułożonym plan na życie, którego się kurczowo trzyma, by czuć się w życiu stabilnie. Gdy dowiaduje się, że jej przyrodni brat będzie mieszkał u nich rok, czuje się podekscytowana i ma nadzieje, że zaprzyjaźni się z Elackiem i pomoże mu się zaaklimatyzować w nowej szkole.
Jednak Elac nie podziela jej entuzjazmu. Różni się bardzo od Grety. Jest arogancki, zbuntowany, pewny siebie i nastawiony na uprzykrzanie życia nowej rodzince. Kłoci, się nie tylko z przyrodnią siostrą, ale także ze swoim ojcem, który jest także wrogo nastawiony do swojego syna. Przez to Elac zamyka się jeszcze bardziej w sobie i nie dopuszcza nikogo do siebie. Jednak jest jedna osoba, która może to zmienić.
Jak tylko poznałam (jeśli można tak to nazwać) wiedziałam, że jest on po prostu zaniedbanym chłopcem, który za wielkim murem kryje swoje emocje. Od razu go polubiłam i czekałam jak, rozwinie się jego znajomość z Gretą. Co do samej dziewczyny.. Jest to chyba jedna z niewielu bohaterek, którą polubiła. Nie irytowała mnie na tak jak większość dziewczyn w książkach, nawet mogłabym powiedzieć, że z jej pewnymi cechami się utożsamiałam.




"Pod względem fizycznym był ucieleśnieniem moich snów, a pod każdym innym - uosobieniem koszmarów."

Jest to naprawdę lektura, która wgniata w fotel, wyrywa nam serce, niszczy je na miliardy kawałeczków, pozostawia nas z takimi emocjami, że nie sposób, się jest z nimi uporać, a na koniec serwuje taki zwrot akcji, że ja po przeczytaniu ostaniach słów nie mogłam uwierzyć, że to się tak skończyło. Tę książkę polecam każdemu. Jest to naprawdę świetny romans, w którym nie doczekamy się opisów z sypialni zakazanych kochanków, ale wyzwoli w nas takie emocje, których nie będziemy świadome, że ona w ogóle w nas są.

Moja ocena : 10/10


A Wam jak podobała się ta książka? Piszcie!

Buziaczki
Agaa


Strona na FB.

Instagram.

Lubimy Czytać

#69 Recenzja "Lawless" - T.M. Frazier.

Hej kochani.

Już nareszcie jest czerwiec. Do wakacji coraz bliżej. Wreszcie będzie można czytać cały czas bez wyrzutów sumienia. Dziś w swojej recenzji przedstawię Wam idealnego kandydata na wakacyjny romans. Serdecznie zapraszam.


"Lawless" - T.M. Frazier.




Tytuł oryginału: Lawless
Data wydania: 24 maja 2018
Liczba stron: 304
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Cykl: The King (tom 3)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Opis książki: 

Bear po ostatnich wydarzeniach w swoim życiu jest totalnie zagubiony. Kiedyś miał wszystko, klub i przyjaciół. Teraz ma jedynie whisky i kilka dziewczyn na jedną noc. Jednak złożona obietnica z przeszłości domaga się jej dotrzymania.

Thia potrzebuje pomocy. Jedyną osobą, do której może się zwrócić jest właśnie Bear. Życie Beara i tak już jest skomplikowane, a pomaganie Thii może przynieść wiele kłopotów. Czy jedna obietnica wystarczy, by Bera dotrzymał kiedyś danego słowa? Czy może role się odwrócą i to Thia pomoże Bearowi?





Pierwsze wrażenie:

Kiedy dostałam wiadomość od wydawnictwa Kobiecego z pytaniem, czy chciałabym zrecenzować kolejną książkę T.M. Frazier od razu się zgodziłam. Chociaż Bear nie był najbardziej lubianą przez mnie postacią w książce, byłam ciekawa jego własnej części. I teraz szczerze muszę przyznać, że zakochałam się w Bearze. Ale o nim opowiem Wam w dalszej części.

Książka jest dosyć krótka. Ma zaledwie 304 strony, a bardzo szybko mi się ją czytało i nawet nie wiem, kiedy ją skończyłam. Styl autorki jak zawsze był lekki, bylo kilka zwrotów akcji i to, co podobało mi się w tej części, było to, że autorka wplotła kilka retrospekcji. Jak zwykle świat przedstawiony w książce był brutalny, ale też piekielnie seksowny. Akcja dzieje się od pierwszych stron książki, aż do ostatniego zdania.

Jeszcze jedną mocną stroną książki jest oczywiście okładka. Jest tak piękną, że nie można oderwać od niej wzroku. Obrazuje dokładnie to, co dzieje się w głowie i sercu Bera. Na pierwszy rzut oka widać bez prawego mężczyznę, ale po przeczytaniu widać w niej też zbłąkanego chłopca.





Bohaterowie:

Tak jak zazwyczaj zaczynam od postaci damskich, to tak dziś zacznę od postaci męskiej.

Bear jest rozbity po tym, co się stało. Nie wie jak ma teraz żyć. Zerwał kontakty ze wszystkimi i wyjechał. Niby żył tak jak wcześniej, a jednak wszystko się zmieniło. W pierwszych dwóch częściach Bera był pokazany z bardziej brutalnej strony, że nic nie mogło go złamać i nic go nie obchodziło. Jednak w tej części poznajemy Beara z bardziej uczuciowej strony. Jego postać jest bardziej rozbudowana, dowiadujemy się, co ukształtowało jego charakter, jak wyglądało jego wcześniejsze życie w klubie. Tak jak już mówiłam we wcześniejszych częściach nie bardzo lubiłam Beara jednak teraz jestem nim naprawę zauroczona. Mimo swojej postawy brutalnego, niegrzecznego mężczyzny ma w sobie nieuleczoną i zbłąkaną duszę, która każda z nas na pewno chciałaby uleczyć.

Thia jest bardzo młodą dziewczyną, która wiedzie bardzo dorosłe życie. Mimo swojej skrytej natury w sytuacji zagrożenia jest bardzo porywcza i odważna. Umie myśleć trzeźwo i działać bez zawahania się, nawet jeśli jej czyny niosą za sobą poważne konsekwencje. Tak jak wspomniałam, jest bardzo poważna, jak na swój wiek. Jednak ja ją polubiła. Była zupełnie inna niż większość bohaterek w takiego typu książkach. Nawet Doe/ Ray była bardziej przewidywalna i banalna od Thii. Po przeczytaniu książki mogę śmiało stwierdzić, że to właśnie Thia bardziej pasuje do Beara niż Doe. Ale już nie będę więcej tu nic Wam spojlerować.




Zakończenie:

Zakończenie było tak zaskakujące, że potrzebuje kolejną część najlepiej na wczoraj. Nie wiem, czy dam rade wytrzymać do sierpnia. Jednak było w zakończeniu pewne powielenia z Kinga i to mi się trochę nie podobało. Frazier mogła wymyślić coś trochę innego. Aczkolwiek na sam koniec autorka dołożyła nam tak wielki i nieprzewidziany zwrot akcji, że o tej pory nie mogę się pozbierać. A już naprawdę ostatnia kartka zostawiła mi, jedno wielkie JAK TO WSZYSTKO SIĘ STAŁO.




Podsumowując:

Książkę polecam każdemu. Mogę śmiało stwierdzić, że ta część jest dużo lepsza od części Kinga. Bardziej poznajemy przeszłość Beara i więcej rzeczy się wyjaśnia, a tego trochę brakowało mi w Kingu. Jednakże polecam gorąco tę książkę. Jest wręcz idealna na wakacje. Krótka, lekka i bardzo niegrzeczna.


Moja ocena: 9/10


Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Kobiecemu. 



Piszcie kochani czy czytaliście.
Buziaczki
Agaa.


Strona na FB.

Instagram.

Lubimy Czytać



#68 Recenzja "Sexy Bastard. Cash.''- Eve Jagger.

Witajcie moi drodzy.

Dziś mam dla Was recenzję książki, którą przeczytałam chyba lata świetlne temu i nie mogłam się zebrać do recenzji. Lecz wreszcie naszła mnie wena i ukazała się recenzja seksownego drania i do tego barmana..



"Sexy Bastard. Cash.''- Eve Jagger.


''Potrzeba to nie miłość i nieważne, co z nią zrobisz, nigdy się miłością nie stanie."



Tytuł oryginału: Cash
Data wydania: listopad 2017
Liczba stron: 328
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Cykl: Sexy Bastard (tom 2)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Opis książki:
Cash to seksowny barman, który doskonale wie, czego pragnie każda kobieta. Jednak ma też on swoje sekrety.
Savannah młoda i ambitna prawniczka jest odporna na urok Casha. Jednak czy na długo ? Mimo ostrzeżeń i błędów z przeszłości Savannah w końcu ulega Cashowi.
Czy przeszłość Casha wyjdzie na jaw i zepsuje wspólną przyszłość z  Savy ? Czy może natura Casha kobieciarza wyjdzie na wierzch i zepsuje relacje z Savanną?





Pierwsze wrażenie:

Przyznam, że po pierwszej części długo czekałam na drugą część. Postawiłam też bardzo wysoko poprzeczkę dla Pani Jagger. I muszę powiedzieć, że się nie zawiodłam. Ten tom opowiada o seksowym barmanie Cashu i pięknej oraz inteligentnej prawniczce Savannie. Mimo że schemat brzmi bardzo banalnie, to wcale taki nie jest. Jest w tej historii kilka zwrotów akcji, tajemnice przeszłości, które wychodzą na jaw w najmniej oczekiwanym momencie, rodzące się pożądanie i przyjaźń w głównych bohaterach i po prostu bycie w związku mimo różnic nie tylko w charakterach, ale także, w środowiskach jakich pracują lub mieszkają. Casha czytało mi się bardzo szybko i lekko. Styl autorki jest lekki, książka idealna na ciepłe popołudnie na kocyku bądź leżaku. Idealnie odstresowuje i miło spędza się z tą książką czas.




''To właśnie różnica między potrzebą a kochaniem. Coś, czego potrzebujesz, możesz łatwo zastąpić czymś, co zaspokaja cię w ten sam sposób, jednak miłości nie da się zastąpić czymś innym. Miłość to coś, o co walczysz."


Bohaterowie:

Savanna i Cash pojawiają się już w poprzedniej części.

Cash to pewny siebie i utalentowany barman, który umie zaspokoić kobietę nie tylko dobrymi drinkami. Jest pewny siebie, zawsze uśmiechnięty i rozgadany. Bardzo go polubiłam  już w pierwszej części. Cieszę się, że mogłam zapoznać się z nim bliżej, poznać jego sekrety i grzeszki.

Savanna to pewna siebie prawniczka, z naprawdę ciętym językiem. Jest bardzo miła i ma naprawdę dobre serce. Savy szuka mężczyzny, który jej nie oszuka i będzie z nią na stałe. Nie lubi przelotnych romansów. Niestety Cash jest specjalistą od przelotnych znajomości. Savanna jako prawnik zawsze słucha rozumu, ale czy to przy niegrzecznym barmanie wystarczy?





Zakończenie:

Zakończenie jak to zakończenie w romansach nie było bardzo zaskakujące, choć do końca nie byłam niczego pewna. Ostatnie 50 stron było bardzo emocjonujące ( zresztą tak jak cała książka). Mimo to zakończenie mi się podobało i mogę powiedzieć, że mnie usatysfakcjonowało.




Podsumowując :

Książkę mogę z czystym sumieniem polecić. Czyta się ją przyjemnie i szybko. Mogę też powiedzieć, że ta część jest ciekawsza od pierwszej. Mimo że Cash podobał mi się bardziej to moje serce i tak pozostanie przy  Hardzie.

Moja ocena : 8/10. 


A Wy co sądzicie o tej książce? Piszcie!.

Pozdrawiam,
Agaa.

Strona na FB.

Instagram.

Lubimy Czytać